Czy można ufać szczepionkom przeciwko wściekliźnie?
Czy można ufać szczepionkom przeciwko wściekliźnie? Wiarygodność procedur kontroli szczepionek przeciwko wściekliźnie. Analiza incydentów z Polski i USA.
Wstęp
W publicznej debacie na temat obowiązku corocznych szczepień psów przeciwko wściekliźnie w Polsce dominuje narracja o bezpieczeństwie preparatów farmaceutycznych oraz rygorystycznych procedurach ich kontroli. Od opiekunów zwierząt egzekwuje się obowiązek corocznych iniekcji pod groźbą kary.
Zdarzenia z udziałem jednego z największych koncernów farmaceutycznych wskazują jednak, że w procesach produkcyjnych i kontrolnych występują poważne luki. Analiza niedawnych incydentów w Polsce i Stanach Zjednoczonych uwydatnia ryzyko związane z systemem, w którym podawanie preparatu biologicznego narzucone jest bezwzględnym nakazem administracyjnym.
Polskie procedury – prawny manewr wobec wadliwych serii
W kwietniu ubiegłego roku Główny Lekarz Weterynarii (GLW) wydał decyzję nakazującą natychmiastowe wycofanie z obrotu czterech serii szczepionki Rabisin, produkowanej przez Boehringer Ingelheim. Decyzja ta była podyktowana licznymi zgłoszeniami występowania poważnych niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) u pacjentów weterynaryjnych po zaszczepieniu preparatem z wycofanych serii.
Zgodnie z procedurą nałożono obowiązek wstrzymania obrotu i przeprowadzenia badań jakościowych. Producent wniósł odwołanie od decyzji administracyjnej, po czym podjął działania polegające na natychmiastowym wycofaniu zakwestionowanych partii z rynku i poddaniu ich utylizacji. Wobec fizycznego braku preparatów do badań, Główny Lekarz Weterynarii uznał wcześniejszą decyzję za bezprzedmiotową i wycofał ją. Postępowanie umorzono, pozostawiając przypadki NOP bez ostatecznego, laboratoryjnego wyjaśnienia przyczyn wadliwości produktu.
Amerykański incydent – sterylna woda zamiast antygenu
Zjawisko błędów na liniach produkcyjnych tej samej korporacji potwierdziło się również na rynku północnoamerykańskim. 13 lutego 2026 roku amerykański oddział Boehringer Ingelheim wydał komunikat o dobrowolnym wycofaniu z rynku partii (nr seryjny 18665) szczepionki IMRAB 3 TF. W toku wewnętrznej kontroli stwierdzono, że część fiolek w podanej serii zawierała wyłącznie sterylną wodę zamiast aktywnej szczepionki.
Wydanie na rynek produktu pozbawionego właściwości medycznych wywołało w Stanach Zjednoczonych określone konsekwencje prawno-epizootyczne:
- Brak uodpornienia: Zwierzęta, które zaszczepiono wodą, nie nabyły odporności swoistej.
- Unieważnienie dokumentacji: Certyfikaty szczepień opatrzone numerem wadliwej serii stały się nieważne w świetle przepisów sanitarnych.
Konieczność re-wakcynacji: Służby weterynaryjne otrzymały rekomendację powtórnego wezwania opiekunów i ponownego wykonania procedury iniekcji u pacjentów, co generuje dodatkowe obciążenie dla organizmu zwierzęcia oraz koszty obsługi.
Rabisin a IMRAB TF – podwójne standardy producenta i absurd etykietowania
Przypadek amerykański jest o tyle istotny dla polskiego opiekuna, że szczepionka IMRAB jest rynkowym odpowiednikiem stosowanego w Polsce Rabisinu. Analiza charakterystyk obu produktów (SPC) obnaża istotne nieścisłości w podejściu do rynków zbytu:
- Kwestia tiomersalu: Wycofana w USA partia to IMRAB 3 TF. Skrót „TF” oznacza Thimerosal-Free (produkt wolny od tiomersalu). Na rynku amerykańskim producent zrezygnował ze stosowania tego opartego na rtęci konserwantu. W Polsce tymczasem dopuszczony do obrotu Rabisin nadal zawiera tiomersal (zgodnie ze specyfikacją: do 0,1 mg na dawkę).
- Schemat szczepień: W Stanach Zjednoczonych standardowy schemat wakcynacji przeciwko wściekliźnie obejmuje pierwszą iniekcję powyżej 12. tygodnia życia, dawkę przypominającą po roku, a każde kolejne szczepienie odbywa się co 3 lata.
- Kwestia etykiety: Preparat IMRAB jest rejestrowany i sprzedawany z etykietami „1-roczną” i „3-letnią”, w zależności od lokalnych wymogów prawnych poszczególnych stanów, mimo że pod względem składu chemicznego i biologicznego jest to identyczny płyn, dający ten sam czas trwania odporności (DOI).
Konsekwencje dla polskiego systemu prawnego
Opisane zdarzenia potwierdzają, że produkcja szczepionek – jak każdego masowego produktu farmaceutycznego – jest obarczona błędem ludzkim i systemowym. Posiłkowanie się argumentem o rzekomej nieomylności procedur jakościowych traci rację bytu.
Głównym problemem polskiego systemu nie jest sam fakt występowania błędów produkcyjnych, lecz restrykcyjność prawa. Polskie ustawodawstwo nakłada na posiadaczy psów obowiązek corocznego poddawania zwierząt iniekcji. Wymusza się to pod groźbą sankcji karnych, nie oferując żadnej alternatywy – takiej jak uznawanie wyników miareczkowania (badanie poziomu przeciwciał). Skoro szczepionki (co potwierdza rynek amerykański) zapewniają 3-letni profil ochrony, wymuszanie corocznego „przeszczepiania”, zwłaszcza preparatami zawierającymi tiomersal, jest medycznie nieuzasadnione.
Celem nadrzędnym profilaktyki weterynaryjnej powinna być ochrona zdrowia publicznego realizowana poprzez procedury oparte na dowodach naukowych (EBVM – Evidence-Based Veterinary Medicine), z zachowaniem zasady proporcjonalności i z poszanowaniem zdrowia pacjenta, a nie bezwarunkowe podporządkowanie anachronicznym zapisom administracyjnym.
Zapraszamy na naszą stronę: Poradnik Weterynaryjny z informacjami na temat zdrowia psów i kotów. Zapisując się na nasz biuletyn otrzymasz przydatne porady prosto do skrzynki mailowej.
Wesprzyj nasze działania wpłacając darowiznę lub przekaż 1,5% podatku.
Dziękujemy!

