3 sądowe starcia Izby Weterynaryjnej: Richardson, Litewka i my
3 sądowe starcia Izby Weterynaryjnej: Richardson, Litewka i my. Słabi wobec mocnych i mocni wobec słabych – Systemowa walka z charytatywną weterynarią
Czy w państwie prawa organizacja pożytku publicznego może legalnie nieść pomoc cierpiącym zwierzętom, nie kierując się chęcią zysku? Odpowiedź na to pytanie, choć wydaje się oczywista, w zderzeniu z praktyką Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej (KILW) staje się skomplikowaną batalią prawną.
Fundacja Vet-Alert od lat mierzy się z niespotykanym nękaniem procesowym, co w literaturze prawniczej określa się mianem strategii SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation). Poniższa analiza odsłania kulisy działań samorządu zawodowego, który w imię ochrony interesów korporacyjnych uderza w najsłabszych, jednocześnie wykazując zadziwiającą bezczynność wobec osób wpływowych.
Fasadowy legalizm: przypadek SGGW i mit przymusu bycia przedsiębiorcą
Głównym argumentem Izby w sporze z naszą Fundacją jest rzekoma konieczność posiadania statusu przedsiębiorcy przez każdy podmiot prowadzący zakład leczniczy dla zwierząt. Jako „koronny dowód” na to, że nawet podmioty publiczne działają komercyjnie, Izba wskazywała kliniki uniwersyteckie, takie jak Klinika Małych Zwierząt SGGW.
Prawda obiektywna okazała się jednak sprzeczna z narracją Izby. W oficjalnym piśmie z dnia 9 kwietnia 2026 r. Rektor SGGW jednoznacznie oświadczył, że uczelnia publiczna nie jest przedsiębiorcą, a jej działalność statutowa nie stanowi działalności gospodarczej w rozumieniu ustawy Prawo przedsiębiorców. Co więcej, Rektor potwierdził, że Izba nigdy nie wzywała uczelni do zmiany formy wpisu ani nie groziła sankcjami, które tak chętnie stosuje wobec fundacji non-profit.
Wolny rynek za publiczne miliony
Samorząd weterynaryjny często zasłania się potrzebą ochrony „wolnego rynku” przed darmową pomocą charytatywną. Tymczasem dane uzyskane w trybie dostępu do informacji publicznej dowodzą, że rynek ten jest potężnie dotowany z budżetu państwa poprzez system tzw. wyznaczeń. W 2024 roku wyznaczono aż 4858 lekarzy weterynarii niebędących pracownikami Inspekcji do wykonywania zadań urzędowych.
Dane (z 2024 roku) z wybranych Powiatowych Inspektoratów Weterynarii (PIW) obrazują skalę tego finansowania: w PIW Rawicz wydatki z budżetu państwa wyniosły ponad 9,3 mln zł, a w PIW Biała Podlaska ponad 7,3 mln zł. Co istotne, usługi te są masowo świadczone przez osoby nieprowadzące działalności gospodarczej lub wykonujące je poza taką działalnością, co Izba w pełni akceptuje, jednocześnie uznając brak statusu przedsiębiorcy za „rażące naruszenie” w przypadku naszej Fundacji.3 sądowe starcia Izby Weterynaryjnej: Richardson, Litewka i my.
Sprawa Moniki Richardson "zorganizowana szajka"
Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów strategii „mocni wobec słabych” jest reakcja Izby na krytykę ze strony Moniki Richardson. Sprawa swój początek miała w tragicznej historii śmierci psa dziennikarki – dwuletniego Paco, który nie doczekał operacji po połknięciu gumowej zabawki. Richardson, zszokowana brakiem empatii i rachunkiem na niemal 1900 zł za zabieg, który się nie odbył, napisała gorzko, że „weterynarze z pasją zamienili się w sprzedawców, a pacjenci w klientów”. Pod wpływem hejtu, który wylał się na nią ze strony części środowiska, użyła również sformułowania o „zorganizowanej szajce, która nie cofnie się przed niczym”.
Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna, zamiast podjąć merytoryczną debatę o standardach komunikacji i etyce, odpowiedziała agresywnym atakiem PR-owym. 1 sierpnia 2025 r. wystosowano „List otwarty”, żądając przeprosin i grożąc krokami prawnymi. 23 września 2025 r. Izba zakomunikowała, że „stosowne dokumenty przeciwko Monice Richardson zostały dzisiaj złożone w sądzie”.
Jednak gdy Fundacja Vet-Alert zapytała o status tej sprawy, Prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej w piśmie z 20 kwietnia 2026 r. udzielił zdumiewającej odpowiedzi: Izba „skorzystała w tym przypadku z innej drogi prawnej niż powództwo cywilnoprawne” i… nie posiada żądanych informacji o pozwie. Publiczne deklaracje o procesie sądowym przeciwko znanej dziennikarce okazały się zatem jedynie narzędziem dyscyplinowania opinii publicznej, nieznajdującym odzwierciedlenia w realnych aktach prawnych przekazanych naszej Fundacji.
Poseł Łukasz Litewka: "kpina i kabaret"
Kolejnym celem Izby stał się poseł Łukasz Litewka. Kontekstem była jego emocjonalna wypowiedź podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Praw Zwierząt w dniu 11 lutego 2026 r.. Posiedzenie to odbywało się w cieniu skandali związanych z fatalnym nadzorem Powiatowych Inspektoratów Weterynarii nad schroniskami dla zwierząt. Poseł, punktując błędy systemu, użył sformułowań takich jak „proszę tę izbę zaorać do zera” oraz stwierdził, że stanowisko powiatowego lekarza weterynarii jest dziś „nic nie warte”.
Reakcja Izby była błyskawiczna – już 18 lutego 2026 r. wystosowano wniosek o ukaranie posła do Komisji Etyki Poselskiej, zarzucając mu naruszenie zasad etyki i pomówienie całej grupy zawodowej. Izba w swoim piśmie do Sejmu oskarżyła posła o „nawoływanie do swego rodzaju anihilacji izb”.
Efekt tej ofensywy? Komisja Etyki Poselskiej na posiedzeniu w dniu 25 marca 2026 r. podjęła decyzję o niepodejmowaniu inicjatywy rozpatrywania sprawy. Co więcej, Izba oficjalnie przyznała, że nie składała wniosku o uchylenie immunitetu posłowi Litewce ani nie skierowała odrębnego pozwu cywilnego. To dobitnie pokazuje, że Izba pręży muskuły jedynie tam, gdzie nie napotyka na realny opór prawny i polityczny, podczas gdy wobec małej organizacji charytatywnej, jaką jest Vet-Alert, stosuje całą dostępną moc aparatu administracyjnego.
Wnioski: Czy zysk ma stać ponad etyką?
3 sądowe starcia Izby Weterynaryjnej: Richardson, Litewka i my. Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej, nakierowane na zwalczanie charytatywnej pomocy zwierzętom, stoją w rażącej sprzeczności z konstytucyjną wolnością zrzeszania się i realizacją celów pożytku publicznego. Zmuszanie organizacji non-profit do komercjalizacji ich misji prowadzi do sytuacji, w których zwierzęta umierają, bo ich opiekunów nie stać na rynkowe stawki leczenia.
Fundacja Vet-Alert nie zaprzestanie walki o charytatywną opiekę weterynaryjną w Polsce. Prawda o wybiórczym stosowaniu prawa i fikcyjnych procesach PR-owych broni się sama w zgromadzonych dokumentach. Zachęcamy do wsparcia naszej misji – Twój 1,5% podatku to dla nas paliwo w walce z systemową niesprawiedliwością.
Zapraszamy na naszą stronę: Poradnik Weterynaryjny z informacjami na temat zdrowia psów i kotów. Zapisując się na nasz biuletyn otrzymasz przydatne porady prosto do skrzynki mailowej.
Wesprzyj nasze działania wpłacając darowiznę lub przekaż 1,5% podatku.
Dziękujemy!

