Czy cena szczepienia przeciwko wściekliźnie powinna być regulowana?
Czy cena szczepienia przeciwko wściekliźnie powinna być regulowana? W relacji obywatela z państwem istnieje fundamentalna zasada, wywodząca się wprost z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej: zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Opiera się ona na prostym założeniu: jeśli władza nakłada na nas przymus administracyjny, to jednocześnie roztacza nad nami parasol ochronny, by ten przymus nie stał się narzędziem wyzysku.
W przypadku posiadaczy psów ten „kontrakt społeczny” przez dekady dotyczył obowiązkowych szczepień przeciwko wściekliźnie. Niestety, w 2025 roku, w cieniu gabinetów ministerialnych, doszło do cichego demontażu mechanizmu chroniącego nasze portfele. Aby zrozumieć skalę tego precedensu, musimy prześledzić historię przepisów, sięgając czasów, gdy szczepienie było traktowane jako zadanie publiczne, a nie rynkowa usługa.
Cena szczepienia przed 2004 rokiem
Często słyszymy argument, że „rynek wszystko ureguluje”. Jednak w przypadku wścieklizny polskie prawo nigdy wcześniej nie pozostawiało tej kwestii rynkowi. Przed wejściem Polski do Unii Europejskiej obowiązywała Ustawa z dnia 24 kwietnia 1997 r. o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt. W tamtym reżimie prawnym walka z wścieklizną była traktowana z pełną powagą jako zadanie państwowe. Lekarz weterynarii nie był w tym procesie jedynie prywatnym przedsiębiorcą, ale funkcjonariuszem działającym na zlecenie państwa.
Zgodnie z zapisami ówczesnej ustawy, czynności związane ze zwalczaniem chorób zakaźnych wykonywali lekarze weterynarii oraz inne osoby wyznaczone przez organ Inspekcji Weterynaryjnej. To „wyznaczenie” było kluczem. Państwo mówiło: „My nakazujemy szczepić, my wyznaczamy do tego ludzi i my ustalamy cenę”. Kwestie finansowe regulowało precyzyjnie Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 9 grudnia 2003 r. w sprawie warunków wynagradzania i wysokości wynagrodzenia za wykonywanie czynności przez lekarzy wyznaczonych. W załączniku do tego aktu prawnego widniała jasna pozycja: „Szczepienie psa lub kota przeciwko wściekliźnie wraz z wydaniem zaświadczenia od 1 zwierzęcia – 10,00 zł”. Obywatel miał pewność, że realizując obowiązek nałożony przez ustawę, płaci stawkę urzędową, skalkulowaną tak, by zapewnić powszechność szczepień, a nie maksymalizację zysku.
Co istotne, ten akt prawny nie narzucał sztywnego, corocznego powtarzania szczepienia przeciwko wściekliźnie, a jedynie wskazywał, że „termin kolejnego szczepienia jest określany przez lekarza weterynarii podczas poprzedniego szczepienia”. Czy cena szczepienia przeciwko wściekliźnie powinna być regulowana?
Cena szczepienia po 2004 roku
Wraz z wejściem w życie nowej Ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, system uległ zmianie. Usługi weterynaryjne zostały urynkowione, a model „wyznaczania” lekarzy do rutynowych szczepień psów domowych został ograniczony. Ustawodawca, mając jednak świadomość społecznej wagi problemu, postanowił utrzymać mechanizm ochronny dla posiadaczy zwierząt. Nie chciano dopuścić do sytuacji, w której cena zaporowa zniechęci ludzi do szczepień.
Wprowadzono wówczas art. 56 ust. 4b ustawy, który brzmiał: „Minister właściwy do spraw rolnictwa określi, w drodze rozporządzenia, maksymalną wysokość wynagrodzenia lekarza weterynarii (…) za przeprowadzenie szczepienia psa przeciwko wściekliźnie, mając na względzie zapewnienie możliwości przeprowadzenia szczepień psów przeciwko wściekliźnie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”.
Na tej podstawie wydano Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 24 maja 2005 r., które w § 1 ustaliło maksymalną cenę na poziomie 15,00 zł. Choć zmieniła się filozofia (z ceny urzędowej dla „lekarza wyznaczonego” na cenę maksymalną dla „lekarza wolnorynkowego”), cel pozostał ten sam: wścieklizna zabija, więc państwo musi gwarantować dostępność szczepionki dla każdego – emeryta, rolnika czy osoby niezamożnej. Cena ta obowiązuję do wejścia w życie nowej ustawy. czyli do 17 marca 2026 roku.
Erozja systemu i fikcja prawna (lata 2010–2025)
Czy cena szczepienia przeciwko wściekliźnie powinna być regulowana? Z biegiem lat kwota 15 zł, niepoddawana waloryzacji, stała się ekonomiczną abstrakcją w zderzeniu z inflacją. Zamiast jednak uaktualnić stawkę z rozporządzenia, pozwolono na stworzenie systemu omijania prawa. Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna wielokrotnie podejmowała próby podniesienia tego limitu. Jednak ze względu na ochronę interesu publicznego starania te były bezskuteczne – priorytetem pozostawała niska cena, gwarantująca objęcie szczepieniem jak największej liczby psów.
Wobec tego w 2010 roku KRLW wydała stanowisko, w którym zinterpretowała przepisy w sposób „kreatywny”. Uznano, że limit 15 zł dotyczy tylko technicznej czynności podania leku, a lekarz może doliczyć dowolne opłaty za badanie kliniczne, wpis do rejestru, zużyte materiały czy dojazd. Należy dodać, że stanowisko to stanowiło próbę obejścia obowiązującego prawa, jednak pozwoliło lekarzom weterynarii samowolnie podnosić cenę urzędowego szczepienia, aby przynajmniej częściowo zniwelować rosnące koszty działalności.
Dzięki temu ceny rynkowe poszybowały w górę, a rozporządzenie stało się martwe. Jednak jego istnienie w systemie prawnym wciąż pełniło funkcję „bezpiecznika” przed jeszcze drastyczniejszym wzrostem cen. Rzecznik Praw Obywatelskich i Ministerstwo Rolnictwa latami stali na stanowisku, że państwo ma obowiązek regulować tę cenę ze względu na bezpieczeństwo publiczne. Był to sygnał, że władza wciąż czuje się odpowiedzialna za dostępność tej procedury.
Czy cena szczepienia przeciwko wściekliźnie powinna być regulowana?
Ostatnie zmiany legislacyjne przyniosły jednak skandaliczny zwrot. W 2024 roku rozpoczęto proces legislacyjny nowej ustawy o zdrowiu zwierząt, która docelowo ma zastąpić ustawę o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt (implementując prawo UE). W pierwotnym projekcie nowej ustawy (art. 45 pkt 10) planowano utrzymanie zapisu o cenie maksymalnej, co byłoby kontynuacją tradycji prawnej sięgającej lat 90.
Jednak na etapie konsultacji zainterweniował Główny Lekarz Weterynarii (GLW). Organ ten, wydając opinię do projektu ustawy, zakwestionował zasadność regulacji ceny szczepienia, argumentując:
„Szczepienie psów przeciwko wściekliźnie nie jest czynnością wyznaczaną z urzędu. Nie jest jasnym zapis »mając na względzie zapewnienie możliwości przeprowadzenia szczepień« – w jaki sposób określenie jego ceny maksymalnej gwarantuje możliwość przeprowadzenia szczepienia, jeśli nie nakazujemy prywatnemu podmiotowi wykonywania takich szczepień. Może to wręcz skutkować faktem, że jeśli cena nie będzie opłacalna np. na skutek inflacji, zmiany ceny szczepionki itp. to taki podmiot będzie wolał nie prowadzić szczepień profilaktycznych tak ważnej choroby niż narażać się na konsekwencje prawne pobierania ceny wyższej niż dozwolona. Obecnie ostatnie rozporządzenie »w sprawie maksymalnej wysokości wynagrodzenia lekarzy weterynarii za dokonanie szczepienia psa przeciwko wściekliźnie« pochodzi z 2005 roku – ustalona cena to 15 zł. Może trzeba wprowadzić zapis, żeby wynosiło ustalony % przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.”
GLW stwierdził, że sztywna cena może sprawić, iż lekarze przestaną szczepić z powodów ekonomicznych.
Ministerstwo Rolnictwa przyjęło tę uwagę, ale w sposób najgorszy z możliwych – po cichu wykreśliło delegację ustawową do regulowania cen. Zastanawiające jest to, że GLW sugerował np. powiązanie ceny z przeciętnym wynagrodzeniem, jednak Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zamiast rozważyć różne mozliwości zapewnienia dostępności szczepień poprzez regulację ich ceny, całkowicie usunęło ten punkt z projektu. Aż do końca procesu legislacyjnego nikt się tym faktem nie zainteresował. Ustawa w takim kształcie została uchwalona i będzie obowiązywać od 18 marca 2026 roku.
Decyzja ta jest obarczona fundamentalnym błędem logicznym i etycznym, ponieważ pomija fakt przymusowości. Szczepienie psa przeciwko wściekliźnie w Polsce jest obowiązkiem administracyjnym obwarowanym groźbą mandatu karnego. Widać też podwójne standardy: utrzymanie obowiązku corocznego szczepienia jest bezwzględnie konieczne ze względu na bezpieczeństwo publiczne, ale zdaniem ustawodawcy jeszcze ważniejszy okazał się interes lekarzy weterynarii, którzy dzięki tej zmianie będą mogli ustalać ceny „urzędowego szczepienia” bez żadnych ograniczeń.
Cenowe uderzenie w posiadaczy psów?
W państwie prawa niedopuszczalna jest sytuacja, w której władza zmusza obywatela groźbą kary do zakupu usługi, a jednocześnie mówi: „nie interesuje nas, ile za to zapłacisz, niech rynek ustali cenę”.
Przed 2004 rokiem rozumiano to doskonale – lekarz był „wyznaczony”, a stawka 10 zł wynikała z tabeli urzędowej. W 2005 roku rozumiano to, wprowadzając cenę maksymalną 15 zł. Dziś, w 2025 roku, pod płaszczykiem wolnego rynku, zdejmuje się z obywatela wszelką ochronę, pozostawiając jedynie nagi przymus.
Jako Fundacja Vet-Alert domagamy się powrotu do standardów cywilizowanego państwa prawa. Żądamy przywrócenia ustawowej regulacji ceny maksymalnej – zwaloryzowanej i uczciwej dla lekarzy, ale chroniącej obywateli przed spekulacją. Alternatywą dla regulacji cen jest tylko zniesienie przymusu szczepień. Nie można mieć jednocześnie państwowego nakazu i wolnorynkowej samowolki cenowej.
Zapoznaj się z zastrzeżeniem dotyczącym treści. Zapraszamy na naszą stronę: Poradnik Weterynaryjny z informacjami na temat zdrowia psów i kotów. Zapisując się na nasz biuletyn otrzymasz przydatne porady prosto do skrzynki mailowej.
Wesprzyj nasze działania wpłacając darowiznę lub przekaż 1,5% podatku.
Dziękujemy!


Ale skoro jest to cena sprzed 20 lat, to podajcie co w sklepach nie podrożało?
chleb 20 lat temu kosztował 1,50 a teraz dobry chleb ok 10 zł. Czyli cena wzrosła ok 8x.
A cena szczepienia ma pozostać jak 20 lat temu?
Pretensje kierowane pod naszym adresem są nieuzasadnione, ponieważ to nie my ustalaliśmy cenę szczepienia.
Nie twierdzimy również, że cena powinna pozostać na tym poziomie – wskazujemy jedynie, że jest to cena zgodna z prawem, wynikająca z obowiązującej ustawy i rozporządzenia.
W branży weterynaryjnej działają liczne organizacje, związki zawodowe i porozumienia, nie wspominając o samorządzie, które powinny monitorować sytuację i ewentualnie zabiegać o urealnienie ceny.
Pojawia się jednak pytanie: czy samowolne podwyższanie tej ceny i obchodzenie obowiązującego prawa jest właściwe?