Akcje terenowych szczepień przeciwko wściekliźnie w 21 wieku
Akcje terenowych szczepień przeciwko wściekliźnie w 21 wieku. Współczesna medycyna weterynaryjna stawia na indywidualne podejście do pacjenta, bezpieczeństwo i najwyższe standardy higieny.
Tymczasem w Polsce nadal mamy do czynienia z praktykami, które wydają się być żywcem wyjęte z minionej epoki – mowa o akcjach masowych szczepień przeciwko wściekliźnie. Czy to relikt PRL-u, który powinien zostać natychmiastowo zrewidowany, czy może nadal służy dobru publicznemu i zwierzętom? Przyjrzyjmy się temu zjawisku krytycznym okiem.
Historia masowych szczepień – skąd to się wzięło i na czym polegało?
Masowe akcje szczepień przeciwko wściekliźnie, często nazywane potocznie „spędami”, mają swoje korzenie w okresie powojennym, a zwłaszcza w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Były to akcje wynikające z ówczesnej potrzeby szybkiego i efektywnego zwalczania epidemii wścieklizny, która stanowiła poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego.
Akcje te polegały na zwoływaniu właścicieli psów w wyznaczonych miejscach – najczęściej były to wiejskie place, remizy strażackie, boiska czy inne otwarte przestrzenie. Zwierzęta były szczepione masowo, często bez wcześniejszego badania klinicznego. Głównym celem było osiągnięcie jak największego odsetka zaszczepionych zwierząt w krótkim czasie, co miało doprowadzić do powstania tzw. odporności stadnej. Były to działania centralnie zarządzane, a szczepienia często były bezpłatne lub symbolicznie płatne, aby zachęcić jak największą liczbę osób do udziału.
Z biegiem lat, wraz z transformacją ustrojową i rozwojem prywatnej praktyki weterynaryjnej, zaczęto pobierać opłaty za szczepienia, które są porównywalne do tych dokonywanych w stacjonarnych gabinetach weterynaryjnych.
Obecne "akcje" – czy są zgodne z prawem i standardami XXI wieku?
Dziś, choć forma „spędów” może być nieco zmieniona (często odbywają się w bardziej zorganizowanych miejscach, np. wyznaczonych punktach w gminach), idea masowych szczepień bez indywidualnego podejścia nadal istnieje.
I tu pojawia się szereg poważnych wątpliwości dotyczących zgodności tych akcji z obowiązującym prawem, etyką zawodu weterynaryjnego oraz, co najważniejsze, bezpieczeństwem zwierząt.
Milczenie Izby Weterynaryjnej w sprawie akcji masowych szczepień – hipokryzja?
Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna, jako organ samorządu zawodowego, wielokrotnie zabierała głos w sprawach dotyczących standardów opieki weterynaryjnej. Doskonałym przykładem jest zdecydowany sprzeciw wobec „sterylkobusów” czy „chipobusów” – mobilnych punktów oferujących zabiegi sterylizacji, kastracji czy czipowania. Argumentowano wówczas, że takie akcje nie zapewniają odpowiednich warunków sanitarnych, diagnostycznych i pooperacyjnych, a także naruszają zasady etyki zawodowej. Podkreślano brak możliwości pełnego badania klinicznego, zapewnienia aseptyki i bezpieczeństwa pacjenta w warunkach polowych.
Dlaczego więc w przypadku masowych szczepień przeciwko wściekliźnie panuje tak oburzająca cisza i przyzwolenie? Jest to co najmniej hipokryzja! Zasady, które miały chronić zwierzęta i standardy zawodu weterynaryjnego w przypadku sterylizacji czy czipowania, nagle przestają obowiązywać, gdy w grę wchodzą szczepienia przeciwko wściekliźnie. Czy wścieklizna jest aż tak wyjątkową chorobą, że można poświęcić dla niej elementarne zasady bezpieczeństwa i etyki?
Zagrożenia wynikające z masowych szczepień w obecnej formie:
Brak badania klinicznego przed szczepieniem: Przed podaniem jakiejkolwiek szczepionki, lekarz weterynarii ma obowiązek przeprowadzić dokładne badanie kliniczne zwierzęcia. Ma to na celu wykluczenie chorób, stanów osłabienia czy innych przeciwwskazań do szczepienia. W warunkach masowych akcji, gdzie liczy się ilość, a nie jakość, takie badanie jest często sprowadzane do minimum lub całkowicie pomijane. Szczepienie chorego lub osłabionego zwierzęcia może prowadzić do poważnych powikłań, a nawet śmierci.
Brak aseptyki i zagrożenia epidemiologiczne: W warunkach „polowych” bardzo trudno jest zapewnić sterylność i odpowiednią aseptykę. Brak odpowiednich warunków do dezynfekcji, stosowania jednorazowych materiałów, a także sam sposób przeprowadzania szczepień (często przez wielu techników lub studentów pod nadzorem) zwiększa ryzyko zakażeń bakteryjnych i wirusowych. Dodatkowo, skupiska zwierząt w jednym miejscu, często zestresowanych, sprzyjają rozprzestrzenianiu się innych chorób zakaźnych, np. kaszlu kenelowego.
Brak odpowiedniego przechowywania szczepionki: Szczepionki są produktami biologicznymi, które wymagają ścisłego przestrzegania łańcucha chłodniczego. Niewłaściwe przechowywanie (zbyt wysoka lub zbyt niska temperatura) może znacząco obniżyć skuteczność szczepionki lub nawet spowodować jej uszkodzenie, co czyni szczepienie bezużytecznym, a w skrajnych przypadkach może wywołać niepożądane reakcje. W warunkach masowych akcji, gdzie szczepionki są transportowane i przechowywane poza kontrolowanym środowiskiem gabinetu, ryzyko naruszenia tego łańcucha jest znacznie większe.
Niebezpieczne odpady medyczne: Igły, strzykawki, fiolki po szczepionkach – to wszystko są odpady medyczne, klasyfikowane jako niebezpieczne. Wymagają one specjalnej utylizacji. W warunkach masowych akcji, gdzie przez krótki czas przewija się wiele zwierząt, zapanowanie nad prawidłową segregacją i utylizacją tych odpadów jest niezwykle trudne, co stwarza ryzyko dla środowiska i zdrowia publicznego.
Brak identyfikacji i odpowiedzialności w przypadku działań niepożądanych: Jeśli zwierzę dozna działań niepożądanych po szczepieniu (np. reakcji alergicznej, anafilaksji, obrzęku, gorączki), w warunkach masowych akcji często brakuje możliwości szybkiej interwencji i udzielenia pomocy zwierzęciu. Kto jest odpowiedzialny za powikłania? Kto zapewni dalszą opiekę weterynaryjną? W gabinecie weterynaryjnym każda szczepionka jest odnotowywana w karcie pacjenta, a opiekun jest informowany o możliwych skutkach ubocznych i postępowaniu w razie ich wystąpienia. W warunkach masowych akcji ten element bezpieczeństwa i monitorowania jest często zaniedbany.
Stanowisko Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej w sprawie "sterylkobusów"
„Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna zwraca po raz kolejny uwagę na niedopuszczalność świadczenia przez zakład leczniczy dla zwierząt usług weterynaryjnych poza siedzibą tego zakładu, w tym przy wykorzystaniu mobilnych stanowisk weterynaryjnych (takich jak „czipobusy”, ,,sterylkobusy”) namiotów czy pomieszczeń niewchodzących w skład infrastruktury danego zakładu leczniczego dla zwierząt. Dotyczy to przede wszystkim takich nieprawidłowych zjawisk jak masowe akcje czipowania psów i kotów, czy – co dla samych zwierząt może być szczególnie ryzykowane – masowych akcji sterylizacji psów i kotów wykonywanych poza zakładem leczniczym dla zwierząt.
Zakład leczniczy dla zwierząt prowadzący zorganizowaną „objazdową” działalność lub uczestniczący w tego rodzaju przedsięwzięciach organizowanych przez inne podmioty
narusza przepisy ustawy o zakładach leczniczych dla zwierząt. Ustawodawca po to określił szczegółowe wymagania wobec siedzib zakładów leczniczych dla zwierząt i ich wyposażenia, aby to stale siedziby stanowiły miejsce wykonywania działalności (zob. art. 6-11 ww. ustawy). Ustawodawca jedynie wyjątkowo dopuścił świadczenie usługi weterynaryjnej poza siedzibą zakładu leczniczego dla zwierząt, lecz tylko gdy następuje to na podstawie konkretnego zgłoszenia konkretnego posiadacza zwierzęcia (zob. art. art. 25 ust. 2 ww. ustawy).
Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna zwraca uwagę, że na terenie kraju funkcjonuje rozbudowana siatka zakładów leczniczych dla zwierząt (ponad 7 tysięcy). Dzięki temu nie ma zagrożenia niedostępności usług weterynaryjnych.
Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna przypomina lekarzom weterynarii, że zgodnie z art. 26 Kodeksu Etyki Lekarza Weterynarii lekarzowi weterynarii nie wolno wykonywać zawodu w warunkach, które drastycznie obniżają jakość wykonywanych czynności.
Niewątpliwym jest, że masowe zabiegi wykonywane poza siedzibami zakładów leczniczych dla zwierząt rodzą realne ryzyko powikłań, naruszenia dobrostanu zwierząt oraz ich
przedmiotowego traktowania.”
Stanowisko Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej z dnia 6 grudnia 2024 r.
Akcje terenowych szczepień przeciwko wściekliźnie w 21 wieku
Masowe szczepienia przeciwko wściekliźnie, choć historycznie uzasadnione, w obecnej formie stanowią anachronizm i potencjalne zagrożenie. W dobie rozwiniętej medycyny weterynaryjnej, która stawia na indywidualne podejście do pacjenta i najwyższe standardy opieki, kontynuowanie tych praktyk jest nie tylko archaiczne, ale również oburzające w kontekście standardów, jakich oczekuje się od lekarzy weterynarii w innych dziedzinach.
Jako Fundacja apelujemy do organów gminnych oraz do Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej o pilną rewizję tych praktyk. Nasze zwierzęta zasługują na profesjonalną opiekę weterynaryjną, a nie na relikt PRL-u, który może stwarzać więcej zagrożeń niż korzyści. Czas najwyższy, aby zdrowie i bezpieczeństwo zwierząt stały się priorytetem, a wszelkie akcje medyczne były prowadzone z poszanowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa i etyki. Niech zasada „po pierwsze nie szkodzić” stanie się nadrzędna we wszystkich aspektach opieki nad zwierzętami w Polsce.
Zapraszamy na naszą stronę: Poradnik Weterynaryjny z informacjami na temat zdrowia psów i kotów. Zapisując się na nasz biuletyn otrzymasz przydatne porady prosto do skrzynki mailowej.
Wesprzyj nasze działania wpłacając darowiznę lub przekaż 1,5% podatku.
Dziękujemy!

